środa, 20 lutego 2013

Pędzle Hakuro, elf, ecoTools

Witam po chwilowej przerwie :)
Jestem w trakcie kolekcjonowania pustych opakowań do projektu denko, a w międzyczasie postanowiłam zrobić mini recenzję pędzli, które posiadam.
Z góry przepraszam, ale pędzle były przeze mnie dziś używane, stąd powód dlaczego nie są czyściutkie jak nowe :)

Na pierwszy rzut najpopularniejsze z niskiej półki cenowej - HAKURO

Posiadam modele:
1.  H51 flat top - bardzo mocno 'zbite' włosie syntetyczne, dobrej jakości.
Nadaje się do lekkich podkładów w płynie, podkład jak ColorStay jest ciut za ciężki dla tego pędzla (powstają smugi i trzeba się mocno napracować). Ogólnie był to mój pierwszy pędzel do podkładu, z którego jestem na prawdę zadowolona - POLECAM w 100 %

2. H56 używam tego pędzla do różu i bronzera, jak do tej pory nie znalazłam jego następcy.
Bardzo miękki z syntetycznego włosia, bardzo łatwo się się z nim pracuje. Nawet tępy produkt ładnie się rozprowadza.

3. H74 & H77 oba to pędzle do rozcierania - blendowania, H74 wykonany został z naturalnego, tlenionego włosia, zaś H77 z naturalnego włosia kozy. Jak dla mnie oba są dość szorstkie, drażnią skórę. Nie są moimi ulubieńcami, i jeśli nie muszę to ich zwyczajnie nie używam-żadna przyjemność.

4. H60 płaski pędzel z włosia syntetycznego, miły, miękki, nic nadzwyczajnego. Dobry do nakładania pigmentów.

5. H78 duża kulka perfekcyjny do smokey i dolnej powieki. Miękki i przyjemny.

6. H85 MÓJ ULUBIENIEC. Wykonany z włosia syntetycznego przez co miękki a zarazem niesamowicie precyzyjny. Pierwotnie przeznaczony do linera, lecz ja używam go na co dzień do podkreślania brwi. Świetnie sprawdza się z prasowanym cieniem jak i z woskami. Bardzo polecam szczególnie do brwi.

Czas na pędzle elf, z czego tylko jednym powinnam się pochwalić, resztę mam bo szkoda wyrzucić :)

1. elf powder brush z serii studio. CUDO, CUDO CUDOWNY!!! niezastąpiony do podkładów bardzo płynnych jak i cięższych. Miękki, TANI (£3.50), syntetyczny, nie rozbi smug, świetnie rozprowadza podkład, dzięki temu iż jest ścięty jak flat top dociera z łatwością dookoła nosa itp. Nie jest tak mocno 'zbity' jak hakuro, dzięki czemu można nim z precyzją mistrza makijażu :) blendować podkład i budować krycie. MÓJ tzw. (przyrząd) KWC !!!
2. widoczne na zdjęciu dwa większe pędzle po środu (total face brush oraz bronzing brush) totalna porażka, twarde, okropne, sztywne, po ich użyciu uzyskać można tylko efekt podrapanej twarzy niż jakiegokolwiek makijażu. NIE POLECAM!
3. Eye crease brush (drugi od dołu) jakość i zastosownie jak HAKURO H78. Pędzelek kulka, włosie jak H78, odrobinę krótsze włosie, przez co bardziej zbite, baaaardzo dobry pędzelek do smokey.
4. Smudge eye sponge - jak sama nazwa wskazuje kuleczka gąbeczka :) jak dla mnie dobry wyłącznie do leciutkiego roztarcia cienia/kredki na dolnej powiece. Bardzo naciąga skórę oka, przez co nie rozciera jak pędzelek kulka. Taki sobie przyrząd, w sumie nie potrzebny jeśli masz pędzelek kulkę.

Dwa ostatnie to ecoTools, bambusowe pędzelki.
1. Pędzel do różu, bronzera, pudru.
Dość fajny ale nie tak miękki i przyjemny w użyciu jak H56, który został jego następcą w mojej kolekcji.
Dość 'tępy', można nim łatwo zrobić tzw. plamy różem czy bronzerem.

2. Pędzelek do cieni duży zbity puszek.
Niezastąpiony do nakładania cienia na całą powiekę, mięciutki, delikatny, dobrze nabiera cienie. Można nim także rozetrzeć granice. Włosie jak syntetyczne hakuro. Gorąco polecam.

poniedziałek, 11 lutego 2013

Domowy cień w musie a'la Maybelline

Wczorajszy wieczór w ramach brzydkiej pogody panującej na zewnątrz, postanowiłam spędzić na czymś  kreatywnym, tworząc 'coś' z rzeczy, których nie używam, a szkoda mi się ich pozbyć. Trafiło więc na wypiekany cień do powiek GOSH w kolorze opalizującego fioletu i kulki brązujące z AVON'u.

Wykonałam więc bazo-cień do powiek w musie o kolorze coffee au lait :)
Sama zaskoczyłam się jego efektem końcowym oraz zastosowaniem jako bazowy cień w kremie, który oczywiście postanowiłam przetestować rano w wykonanym przeze mnie dziennym makijażu.

Zdjęcie poniżej przedstawia cień (swatch) oraz jego, nie najlepiej kojarzący się wygląd
w plastikowym pojemniczku.






Na zdjęciu poniżej kosmetyki, których użyłam do wykonania cienia w musie (w proporcjach tak zwanych 'na oko').


PRZYGOTOWANIE:
1. Do pojemniczka wyskrobałam cień GOSH, ilość ok 1 łyżeczka stołowa,
2. Skruszyłam do tego 5 jaśniejszych kulek z bronzera w kulkach AVON,
3. Następnie dodałam odrobinę eyeshadow base z KOBO, ok. pół centymetra kwadratowego,
4. Następnie kremy (La roche Posay: Hydreane lekki oraz Effaclar Mat)
    ilość powinna być taka sama jak bazy do cieni, więc krem nawilżający i matujący (pół na pół).
5. wszystko dobrze wymieszać do uzyskania konsystencji musu bez grudek.

 Ilośc użytych składników może się różnić w zależności od ich formuły :)

Polecam wykorzystywanie nie przydatnych kosmetyków zarówno pielęgnacyjnych jak 
i kolorówki w sposób, którym same siebie zaskoczymy, a stworzymy coś co naprawdę będziemy używać z zadowalającym rezultatem :)

Poniższe zdjęcia przedstawiają mój dzisiejszy makijaż po 6ciu godzinach od jego wykonania, na cieniu bazowym stworzonym przeze mnie.


*na wykonany przeze mnie cień w musie nałożyłam, jasno fioletowy perłowy cień lancome.


Formuła produktu to mus, nie roluje się na powiece oraz utrzymuje nałożony na nim cień nienaruszony nawet cały dzień.

Mam nadzieję, że idea wykorzystania nieużywanych produktów w celu nadania im nowego życia, to świetny pomysł i dobra zabawa...

Buźki, Ewa


niedziela, 10 lutego 2013

Lakierowe dzieci

Pierwszy urodowo-kolorowy post będzie dotyczył mojej przemiany co do ulubionych lakierów do paznokci, o ile wcześniej przeze mnie używane takowymi można nazwać.
Jeszcze rok temu nie przykładałam wagi do firmy czy jakości, a o czymś takim jak TOP COAT nawet nie myślałam. Ale jak to się mówi, człowiek zmienia przekonania i przyzwyczajenia z wiekiem.
Przedstawiam więc moje grono lakierowych maluszków, które na co dzień ozdabiają moje paznokcie swoim kolorem.
Większość z nich to REVLON, 3 lakiery Rimmel, 2 Essie i jakaś zbieranina przypadkowych promocyjnych zdobyczy, co nie znaczy, że złych.


                                                                Kolekcja REVLON 

Jak dla mnie najlepsze jakościowo lakiery w dość atrakcyjnej cenie. Cena drogeryjna to £6.49 (ok.32 zł.), ale ja nabyłam je, uwaga! w cenie £1 za sztukę :) Lakiery te charakteryzuje zapach, bardzo często owocowy, trwałość, łatwość rozprowadzania na płytce paznokcia oraz intensywność koloru. Przy dwóch, z łatwością nałożonych warstwach, kolor jest soczysty, błyszczący i bez smug, utrzymując się bez ubytków 3 dni, a z dobrym top coatem nawet 7 dni!!! Naprawdę polecam :)

Blogowa reanimacja

Witajcie!
O ile ktoś w ogóle zahaczy okiem tego bloga ;)

Więc, wdzięczna kosmetykoholiczce-zakupoholiczce A postanowiłam reanimować zamrożonego od równo roku bloga, który narodził się z mojej pasji i uzależnienia.

Przez przeszło rok, nazbierało się mnóstwo tematów, które inspirowały mnie i co za tym idzie...znalazły odniesienie w moim zbiorze kosmetycznym.

Chcę dzielić się z Wami tym czego nauczyłam się i doświadczyłam, zarówno złego i dobrego, szczęścia, zachwytu i rozczarowań... wszystkiego trochę przybyło w moim bagażu życiowym.

Aleeee do rzeczy :)
Zapraszam na 'odświeżonego' bloga urodowo-miszmaszowego.
Na mojej liście celów 'to do' jest dodawanie notek tak często jak często będę miała wenę i powód, więc zapowiada się to odbywać CODZIENNIE :)

Po treści krótkiego wstępu nastąpi moment wpisu urodowego .
Całusy x